//////

NA CAŁOŚĆ MIESZKANIA

Na całość mieszkania składają się jednak, poza przestrzenią i wymiernymi elementami jej wyposażenia, pewne cechy, których ścisłe uję­cie liczbowe jest niemożliwe, a które w istotny sposób wpływają na samopoczucie użytkownika. Należą do nich walory widokowe i nasłonecz­nienie mieszkania, racjonalny rozkład pomiesz­czeń i prawidłowe rozwiązanie funkcjonalne rzutu, dobre warunki mikroklimatyczne itd. Próba przeliczenia tych walorów na pieniądze miałaby wszelkie cechy sztuczności. Zamiast tego stosuje się rozmaite metody punktacji. Można np. ustalić listę pożądanych cech i za doskonałe spełnienie danej cechy przyznać określoną liczbę punktów. Rzeczą doświadczo­nego znawcy jest określanie ilości punktów za rzeczywiste spełnienie każdej z cech figurują­cych na liście. Z sumowania tych punktów można dokonać zbiorczej klasyfikacji miesz­kania uwzględniając niewymierne cechy jako­ściowe. uwzględniając niewymierne cechy jakościowe.

TARASY

Inaczej zacie­nia ona położony przy niej pokój, czego nie mo­gą powetować korzyści płynące z jej użytkowa­nia.Tarasy są przywilejem mieszkań położonych na najwyższych kondygnacjach lub też domów jednorodzinnych. W tym ostatnim przypadku ich celowość jest wątpliwa, ponieważ są kosz­towne, a gdy istnieje ogród przydomowy — mało użyteczne.Dyskusyjna jest przydatność pomieszczeń uzupełniających, położonych poza obrębem mie­szkania, np. piwnic i strychów. Wysoka ocena wartości wielkiej i suchej piwnicy oraz własnej komórki na strychu jest pozostałością dziewięt­nastowiecznego sposobu prowadzenia gospodar­stwa domowego, kiedy na zimę składano zapasy wiktuałów i węgla, na strychu zaś gromadzono bezużyteczny dobytek, który kiedyś może oka­zać się przydatny. Komórki strychowe zostały zniesione przez rozpowszechnienie płaskich da­chów.

ODKURZACZ

Nie chcemy tutaj wdawać się w dalej idące spekulacje przyszłościowe, musielibyśmy bo­wiem zająć się perspektywami produkcji tka­nin i odzieży. Wystarczy wspomnieć o rewolucji spowodowanej wprowadzeniem tkanin nie wy­magających prasowania, która pozwoliła kobie­tom przerzucić pranie koszul na mężczyzn. Być może przejście na bieliznę jednorazowego użyt­kowania w ogóle zdejmie z porządku sprawę prania. Lecz ostrożność każe i tutaj przeciw­stawić tej prognozie wariant konserwatywny, polegający na przesycie doskonałością tkanin sztucznych i ponownym odkryciu uroków na­turalnego lnu, bawełny i wełny wraz ze wszyst­kimi niedogodnościami ich konserwacji.Podstawowe urządzenia służące potrzebom higieny osobistej wyliczyliśmy w punkcie po­święconym aparatom sanitarnym. Sprzęty uzu­pełniające służą potrzebom kosmetyki ewentu­alnie zabiegom leczniczym. Najważniejszym sprzętem służącym utrzyma­niu czystości mieszkania jest odkurzacz elek­tryczny, znajdujący się dzisiaj, choć nie zawsze wykorzystywany, prawie w każdym gospodar­stwie domowym. Znacznie mniej rozpowszech­nione są elektryczne froterki do podłóg. Głów­ną uciążliwością jest ich hałaśliwość.

WYPOSAŻENIE RUCHOME I CZYNNIKI KOMFORTU

Elementami wyposażenia ruchomego miesz­kań są meble i rozmaite inne sprzęty gospo­darstwa domowego. Rozróżnienie tych dwóch grup ma charakter umowny i opiera się raczej na tradycji niż na ścisłych definicjach. Meble, jak wynika z podziału podanego w rozdziale trzecim, służą do: leżenia i wypoczynku, sie­dzenia, pracy i spożywania posiłków oraz do przechowywania dobytku. Do sprzętów zaś za­liczymy wszelkie sprzęty (urządzenia i aparaty) służące celom gospodarstwa domowego oraz o  przeznaczeniu specjalnym.Na ogół uważa się, że sprzęty różnią się od mebli szybszym starzeniem się i większą zmien­nością w czasie trwania generacji użytkowni­ków. Kiedyś traktowano umeblowanie mieszka­nia jako inwestycję obliczoną co najmniej na czas jednej generacji, podczas gdy pozostały dobytek, jak sprzęty gospodarcze czy pościel, ulegał okresowej wymianie.

W KONSTRUKCJI DRZWI

Również w konstrukcji drzwi prowadzących do wnętrz mieszkalnych, np. sklepów, kin itd. występują podobne tendencje. W drzwiach mieszkaniowych natomiast przejawiają się ten­dencje odwrotne. Dąży się do tego, aby drzwi w stanie zamkniętym stanowiły nie tylko prze­grodę optyczną, ale także akustyczną. Jest to szczególnie ważne w mieszkaniach małych. Upowszechnia się także stosowanie drzwi wie- loskrzydłowych, które pozwalają na czasowe łą­czenie pomieszczeń mniejszych oraz na ich szczelne wyodrębnienie w stanie zarńkniętym. Powszechnie używa się dzisiaj drzwi płytowych gładkich, z drewna i płyt drewnopochodnych. Można przypuszczać, że w bliskiej przyszłości używać się będzie do produkcji ‚drzwi tworzyw sztucznych, zarówno jako okładzin, jak też dla wypełnienia izolacyjnego.Niedobry jest w Polsce stan produkcji okuć wszelkiego rodzaju. Wydaje się, że ten dział wytwórczości nie wyszedł zwycięsko z procesu przechodzenia z produkcji rzemieślniczej na przemysłową. Pomimo pewnych wysiłków po­dejmowanych w ostatni-ch latach, sytuacja przy­pomina tutaj stan wytwórczości aparatów insta­lacyjnych, a może jest nawet gorsza.

MODERNISTYCZNA ARCHITEKTURA

Dopiero modernistyczna architektura lat trzy­dziestych przyniosła daleko idące ujednolicenie okien mieszkaniowych wpierw w Europie, obec­nie zaś omal w skali światowej. Upowszechniła ona okno zbliżone do kwadratu lub leżące, bez małych podziałów, otwierane ze względów bez­pieczeństwa do wewnątrz. W miarę zastępowa­nia drewnianych skrzydeł okiennych metalowy­mi upowszechnia się w ostatnich latach okno obracane wokół osi poziomej lub częściej — pio­nowej.Ogólną tendencję przejawiającą się w prze­mianach form okien można by Określić tak, że tradycyjne okno, poza spełnianiem swojej głów­nej funkcji: oświetlenia i wietrzenia wnętrz, sa­mo w sobie miało stanowić przedmiot zacieka­wienia i wrażenia estetycznego. W ujęciu współczesnym natomiast elementy konstrukcyj­ne powinny być jak najmniej zauważalne. Ide­ałem staje się otwór równomiernie oszklony, w którym żadne widoczne części konstrukcyjne nie konkurują z widokiem i nie odbierają świa­tła dziennego. Najlepiej ten cel można osiągnąć używając szyb podwójnych, sklejanych, z we­wnętrzną próżnią (tzw. termopan), osadzonych bez ram albo w wąskich ramach z wysoko wy­trzymałego metalu lub tworzywa sztucznego.

ZIMNE I CIEPŁE PODŁOGI

Nie zawsze jednak w taki sposób na te spra­wy patrzono. Podłogi w rzymskich domach mieszkalnych, i to nie tylko w tych najbogat­szych, były przedmiotem pomysłowości i dumy, nie szczędzono na nie wydatków, nawet kiedy mury i stropy wykonywano tanio i tandetnie. Toteż od Austrii do północnej Afryki i Małej Azji jedynymi często śladami po domach rzyms­kich kolonistów są świetnie zachowane podłogi mozaikowe. W późniejszych czasach zadanie zdobienia podłóg w domach mieszkalnych prze­jęły dywany, zaś posadzki bogato ornamento­wane i zdobione stosowano tylko w gmachach reprezentacyjnych. Współczesny stosunek do okładzin podłogowych kształtuje się głównie pod kątem wymagań użytkowych. Okładziny te można podzielić na dwie główne grupy: podło­gi „zimne” i „ciepłe”. Wybór rodzaju podłóg zależy od klimatu, lokalnych przyzwyczajeń i       od przeznaczenia pomieszczeń.

DOBRZE FUNKCJONUJĄCA WENTYLACJA

W istocie bowiem kuchnie takie, oddzielone od okna przeszkloną przegrodą, wcale nie są ciem­ne. Ich rzeczywistą wadą był raczej brak sku­tecznej wentylacji i brak dbałości o dobre rozplanowanie funkcjonalne. Przy ogranicze­niach powierzchniowych, narzuconych norma­tywami projektowania mieszkań, układy te były nieraz wyjściem najkorzystniejszym — oczy­wiście tylko w mieszkaniach mniejszych, do M4 najwyżej i budziły niezadowolenie mieszkań­ców z przyczyn nie związanych z samą zasadą układu. W wyniku błędnie postawionej diagno­zy zostaną one prawdopodobnie na pewien czas całkowicie wyeliminowane, choć w wielu kra­jach nieźle zdają egzamin.Drugim rozwiązaniem, szeroko stosowanym w krajach anglosaskich, jest kuchnia łaboratoryjna stanowiąca aneks do pokoju dziennego, tzw. living room . Także w tych ukła­dach przegroda między pokojem dziennym a kuchnią sprowadza się często do elementów pozostawiających pełną łączność wzrokową. Wa­runkiem jest znów dobrze funkcjonująca wen­tylacja, np. w formie tzw. okapu nad kuchnią, która wytwarza podciśnienie wyciągające zapa­chy kuchenne z mieszkania.

HISTORIA ŁAZIENKI

Historia łazienki jako samodzielnego pomiesz­czenia w mieszkaniu, służącego wyłącznie ce­lom higienicznym, jest stosunkowo krótka, bo ma niewiele ponad sto lat. Jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku przyrządy służące do mycia—   miednice, nawet przenośną wannę — umiesz­czano w sypialniach, a w biedniejszych domach w kuchni. Obecne próby nadania łazience do­datkowych funkcji są więc elementem nowym, jeżeli oczywiście pominąć towarzyskie funkcje starożytnych i średniowiecznych łaźni publicz­nych.Inaczej jest z kuchnią, której historia jako samodzielnego składnika mieszkania jest wielo­wiekowa. Już w wysoko zurbanizowanych spo­łeczeństwach starożytności wydzielano czynnoś­ci gospodarstwa kuchennego do specjalnego po­mieszczenia — kuchni — a w domach bogaczy i w pałacach celowi temu służyły całe zespoły pomieszczeń, później nawet wyodrębnione bu­dynki (tzw. kuchnie królewskie na Zamku War­szawskim).

INSTALACJE ELEKTRYCZNE

Instalacje elektryczne „słaboprądowe” obej­mują wszelkie sieci sygnalizacyjne i telekomuni­kacyjne. W przyszłości będą one miały niewąt­pliwie charakter powszechny i pozwolą także w Polsce uniknąć takich technicznych i eko­nomicznych dziwolągów, jak indywidualne za­kładanie anten telewizyjnych i radiowych, tele­fonów itd.Do urządzeń instalacyjnych zalicza się wresz­cie urządzenia transportu pionowego i poziome­go, przede wszystkim windy towarowe i osobo­we. W domach-gigantach występują także ru­chome chodnika poziome i pochylnie lub scho­dy ruchome. Na ogół obowiązek instalowania dźwigów osobowych powstaje wówczas, kiedy wysokość domu przekracza cztery kondygnacje nadziemne. W Polsce granica ta została podnie­siona do pięciu kondygnacji. W budynkach o  znacznej wy sokości powiinna być instalowana większa liczba wind, aby zabezpieczyć się prze­ciwko awariom. Z dokonanego tutaj pobieżnego przeglądu mieszkaniowych urządzeń instalacyjnych widać, ze technika posiadała już w początkach XX wie­ku pełny zbiór rozwiązań potrzebnych do umoż­liwienia zamieszkiwania ludzi w warunkach wysokiej gęstości, przy zapewnieniu należytego komfortu i dbałości o właściwe warunki środo­wiskowe.

DOSTRZEGANA SFERA

Ostatnie lata obfitują w odkrycia polegające na uświadamianiu sobie ekonomicznego znacze­nia rozmaitych dziedzin życia, których poprzed­nio nie traktowano jako przedmiotu zaintereso­wań nauk ekonomicznych. Na tej fali powstała np. wielka gałąź wiedzy zwana ekonomiką kształcenia, powstaje nawet ekonomika kultury. Wydaje się, że czas najwyższy, aby kreować ekonomikę mieszkania, nie w ciasnym rozumie­niu gospodarki mieszkaniowej, lecz najszerzej pojętego gospodarstwa domowego. Badania po­dejmowane przez taką dyscyplinę mogłyby wie­le wnieść do ukształtowania racjonalnego wzor­ca mieszkania przyszłości.Nie dostrzegana sfera gospodarki narodowej, owa ekonomiczna ziemia niczyja między sfera­mi produkcji i spożycia, w której tkwi gospo­darstwo domowe, kryje w sobie wiele jeszcze nie zbadanych, a jakże istotnych problemów. Jednym z nich jest wybór rodzaju i kierunku postępu technicznego.Żyjemy w epoce zafascynowania produkcją. Choć nie ma wątpliwości, że końcowym celem gospodarowania jest spożycie, zwykło się skła­dać należny trybut tej oczywistej prawdzie w postaci krótkiej deklaracji, aby następnie zająć się problematyką produkcji, jej uwielokrotnie- niem, przyśpieszeniem, zwiększeniem jej efek­tywności i poprawą jakości.

NASZA GOSPODARKA

Przyczyny te prowa­dzą w wielu krajach do lawinowego wprost na­rastania wszelkiego rodzaju działalności ama­torskiej, przede wszystkim majsterkowania do­mowego. Rozmiary tej domowej wytwórczości zaczęły w krajach kapitalistycznych zagrażać interesom towarowej produkcji dóbr konsump­cyjnych i usług. Jednak dzisiaj przemysł, np. we Francji, Wielkiej Brytanii, RFN i Stanach Zjednoczonych, zdołał już przystosować się do tej nowej sytuacji, a nawet stworzyć sobie no­wy rynek zbytu dla nowych produktów. Od kilku lat rozwija się bowiem na ogromną skalę wytwórczość narzędzi i materiałów dla potrzeb tzw. hobbystów. Prowadzi się bezustanne kam­panie reklamowe, o czym świadczy poszerzający się udział ogłoszeń tych wyrobów w prasie co­dziennej i periodycznej. W Paryżu odbywają się specjalne targi majsterkowania domowego. Wszystko to jest ciekawym przykładem sprzę­żenia zwrotnego dodatniego między sferami gospodarki nowoczesnej a modernizującą się sfe­rą gospodarki niewymiennej. Skutkiem jest ożywienie w każdej z nich. Nasza gospodarka uspołeczniona nie zwróciła dotychczas należy­tej uwagi na istnienie tego rynku zbytu i na jego potrzeby.

ZASÓB SIŁY ROBOCZEJ

Lecz weźmy argument przeciwny: brak zdolności wytwór­czej, w tym niedobór siły roboczej, nękając\ nasze przedsiębiorstwa budowlane od dwudzie­stu lat, jest jedną z przyczyn niemożności szyb­szego przezwyciężenia trudnej sytuacji mieszka­niowej ludności miast i wsi. W tych warunkach nieocenionym uzupełnieniem jest budownictwo indywidualne, realizowane w lwiej części włas­nymi rękami zainteresowanych obywateli. W dobrych latach dostarcza ono do 30% ogółu nowych mieszkań, a około 40% globalnej ich powierzchni, pomimo że stosuje najbardziej ar­chaiczne metody pracy. Czy godzenie się z ta­kim stanem rzeczy nie jest marnotrawstwem ogromnego zasobu siły roboczej, zmuszonej do ułamkowego wykorzystania swojej potencjalnej wydajności? Nie mówiąc już o tym, że wskutek nierozumnej polityki fiskalnej budownictwo to bywało spychane na pozycje dyskryminowanej działalności półlegalnej. Zasób siły roboczej stojący do dyspozycji pro­dukcji nietowarowej z wielu przyczyn wzrasta i będzie nadal wykazywał tendencje wzrostowe. Należy do tych przyczyn oszczędność czasu uzyskana dzięki mechanizacji prac domowych i możliwość nabywania półfabrykatów żywnoś­ciowych, zwiększający się wymiar czasu wolne­go w miarę skracania .czasu pracy zawodowej, wreszcie wzrost udziału ludzi starszych, nie pracujących już zarobkowo, lecz w pełni zdol­nych do pracy domowej.

STAWIANY ZARZUT

Stawiając taki zarzut, nie zmierzamy zresz­tą do proponowania jakiegoś nowego schematu rachunkowości narodowej, bo zdajemy sobie sprawę z beznadziejności, a może i zbędności próby kwantyfikacji wartości produktu, który nie jest przedmiotem podziału. Jesteśmy goto­wi pogodzić się, że jego wartość pieniężna po­zostanie ukryta w szczelinie ‚Oddzielającej sferę produkcji od sfery spożycia. Nie możemy nato­miast pogodzić się z faktem, że w okresie, kiedy nadrzędnym hasłem ekonomiczno-społecznym jest intensywne i najbardziej efektywne gospo­darowanie siłą roboczą, ten olbrzymi fundusz corocznie wydatkowanej pracy żywej pozostaje poza polem widzenia ekonomistów, techników, działaczy gospodarczych i polityków. Na pozór zaprzeczymy teraz sami sobie, jeże­li z drugiej strony podamy w wątpliwość twier­dzenie, iż wszelka praca nie zawodowa i nie stanowiąca przędmiotu wymiany, powinna być poddana kryterium efektywności ekonomicznej. Czy np. rencistka robiąca na drutach sweterki dla rodziny powinna dążyć do stałego podno­szenia swojej wydajności przez racjonalizację i wprowadzanie małej mechanizacji? Czy nie przekreśliłoby to właśnie sensu społecznego i znaczenia osobistego jej pracy?

MÓWIĄC O DOBRACH I USŁUGACH

Nikt natomiast nie potrafi oszacować war­tości produkcji tego przedsiębiorstwa, wyrażo­nej sumą wytworzonych dóbr i usług. Wynika to stąd, że gospodarstwo domowe jest jedyną prawie, lecz za to gigantyczną pozostałością gospodarki naturalnej, bo jego produkt nie jest przedmiotem podziału. Dlatego nie wchodzi on do bilansu wytwarzanego dochodu narodowego, stanowiąc niewidoczną i statystycznie nie ujawnioną sferę gospodarki.Mówiąc o dobrach i usługach wytwarzanych w gospodarstwie domowym, mamy na myśli nie tylko wartość dodaną w procesach gospo­darstwa domowego w znaczeniu wąskim, jak np. w gotowaniu, praniu itd., lecz również wy­twórczość materialną na własne potrzeby, np. przy budowie domu mieszkalnego i zabudowań gospodarczych, szyciu odzieży, majsterkowaniu, uprawie ogródka przydomowego itd. Cytowa­liśmy już używany często slogan, charaktery­zujący przemiany rodziny w kierunku nowo­czesności: że rodzina z jednostki’ produkcyjnej przekształciła się w jednostkę konsumpcyjną. Zdanie to służy ekonomistom za usprawiedli­wienie w przypadku, gdy gospodarstwo domo­we zaliczają do sfery spożycia i nie zastana­wiają się nad jego rolą produkcyjną. Jako ana­chronizm nie pasuje to do ich schematu.

ODPOWIEDŹ NA PYTANIE

Spróbujemy dać odpowiedź na te py­tania w rozważaniach o elementach zmiennych naszej wizji mieszkania przyszłości. Stwierdzenie, że mieszkania są siedzibą naj­większego i najważniejszego przedsiębiorstwa gospodarki narodowej, nie jest nowe ani szcze­gólnie odkrywcze. Wystarczy oszacować wiel­kość środków i czynników produkcji tego przed­siębiorstwa, aby przekonać się, że nie może do­równać mu wielkością żaden dział gospodarki narodowej. Środki trwałe użytkowane w gos­podarce mieszkaniowej wynosiły w 1970 r. 27% całości środków trwałych w gospodarce naro­dowej, wobec 25% udziału przemysłu i 15% rolnictwa. Środki obrotowe wyniosły 62% do­chodu narodowego. Wielkość załogi uznamy za ekwiwalent co najmniej 6 do 7 min pełnoza- trudnionych pracowników, jeżeli przyjmiemy, że ponad 8 min gospodyń domowych pracuje w gospodarstwie domowym przeciętnie po 4 go­dziny na dobę i dodamy do tego pracę ich męs­kich i nieletnich pomocników.