Z DAWNYCH OBRAZÓW

Jednym słowem baranki i sielanki a la Watteau. Dosłownie, bo ówcześni pejzażyści z Watteau na czele, w Polsce styl ten repre­zentował Norblin, z upodobaniem przenosili na swoje płótna sceny z życia niedzielnych wieśniaków. Na grawiurach Turnera, Verneta, Gainstoorougha, obrazach Fragonarda, Robertsa, akware­lach Sandby’ego, Cozensa widzimy, jak „wieśniacy” ci ubrani w su­rowe chłopskie płótna lub romantyczne stroje pasterskie pływają łodziami po malowniczych wodach, spacerują po lesie, kochają się przy ognisku, tańczą na wiejskich zabawach, zbierają zioła i jagody, mieszkają w chatach. No i oczywiście interesują się życiem wieśnia­czym, jako że czytali przecież Traktat o nierówności. I jeszcze wi­dzimy niemal zawsze na tych obrazach krowy jako symbol tęsknoty za naturalnym pożywieniem, za kubkiem świeżego, prosto od kro­wy mleka, który w wyidealizowanej przez ówczesnych myślicieli chłopskiej chacie czeka na spragnionego wędrowca. Malarze w efekcie tak specjalizują się w przedstawianiu tej no­wej pasji do ogrodów, że stają się fachowcami od ich zakładania. Tak było też z ogrodem na Powązkach, wspólnym dziełem Izabelli Czartoryskiej i Piotra Norblina, czołowego pejzażysty polskiego, który przy okazji malowania scen z codziennego w nich życia owych „wieśniaków” przekazał nam na płótnach dokładne wizerunki Ar­kadii i Powązek.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witaj na moim serwisie! Cieszę się, że tutaj trafiłeś bo ten blog to moja pasja, dzielę się tutaj z Wami ciekawostkami z branży budowlanej i nie tylko! Mam nadzieję, że formuła mojego serwisu przypadła Ci do gustu i zostaniesz moim stałym czytelnikiem!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)